Nieważne co obieca, bo i tak się nie wywiąże

 

Mamy jutro wstrzymać oddech i słuchać Tuska - a właściwie po co?

Jest co najmniej pięć powodów, dla których nie warto go słuchać.

 

Po pierwsze - nieważne, co obieca, bo i tak się nie wywiąże. Przez pięć lat nie spełnił żadnej swojej istotnej obietnicy, to dlaczego akurat w szóstym roku miałby zacząć spełniać? Naobiecuje, nabajeruje i znowu nie zrobi nic. Albo zrobi na opak, na przykład podwyższy podatki, choć obiecał obniżanie.

 

Po drugie - dlaczego mamy go słuchać, skoro on nas nie słucha wcale. Nie słuchał w sprawie podwyższenia wieku emerytalnego, nie słuchał w sprawie Smoleńska ani w sprawie komisji śledczej do afery Amber Gold, nie słuchał i nie odezwał słowem w sprawie dyskryminacji Telewizji Trwam . Robi... a właściwie nie robi, co chce, nie liczy się z nikim. Olewa społeczeństwo i dlatego zasługuje na wzajemność.

 

Po trzecie - nie warto słuchać przemówień Donalda Tuska, bo są sztuczne. Będzie znowu ściszał głos, to znów zgłaszał, będzie łąjał, tumanił, przestraszał, a nawet i wzruszał, wspominając o rodzinie - wszystko to będzie podlane sosem wyuczonej propagandy, a szczerości nie będzie w tym za grosz.

 

Po czwarte - po co słuchać premiera, który od pięciu już lat za sprawy kraju nie ponosi żadnej odpowiedzialn0ości, Za stan gospodarki odpowiada kryzys albo PiS,  za katastrofy piloci i brzozy, za Amber Gold naiwni ludzie - zawsze ktoś winien, tylko nie premier i nie rząd.

 

I po piąte - nie warto słuchać premiera, który, jak donosi bardzo mu życzliwy "Newsweek" -  zaciaga zasłony, gdyżboi się nadzorowanych przez siebie służb specjalnych. Obsesyjnie wystraszony premier to właściwie już nie premier.

 

Radzę więc nie włączać telewizora o dziewiątej, prądu szkoda...